Na mecie nie dostaniecie już medalu…

 

Mój kolega z którym łączymy tę samą biegową pasję podzielił się z nami bardzo ciekawym tekstem o medalach. Nie chciałem powielać tematu więc za jego zgodą prezentuję poniżej jego stanowisko a pod adresem cojabiegam.pl możecie nie tylko odwiedzić Janusza ale i doczytać naszą dyskusję w tym temacie.

*

Organizatorzy Chudego Wawrzyńca właśnie oznajmili, że na mecie ich biegu  nie będą już rozdawane medale. Te bowiem otrzyma tylko czołówka zawodników. List  Magdy i Krzyśka dostępny jest tutaj: http://bieganie.pl/?show=1&cat=10&id=8584 . No i rozpętała się burza…

 

Jak to na prawdę jest z tymi medalami?

Pamiętam swoje pierwsze zawody. Kto nie pamięta? Dobiegłem do mety chyba trzeci od końca. Pot ze mnie się lał, język miałem na wierzchu i nie wiele brakowało mi do zemdlenia. Uśmiechnięta pani założyła mi na szyi mój pierwszy medal. Jaki byłem z siebie dumny. Na prawdę to zrobiłem: „wygrałem…”. Może nie w rywalizacji na trasie, ale w rywalizacji ze sobą samym na pewno. Długo patrzyłem na ten kawałek metalu, dotykałem go. DUMA.

Wy też tak mieliście?

Dzisiaj po kilku latach biegania, po kilkudziesięciu startach, medal jest tylko kolejnym kawałkiem metalu. Cieszy chwilkę, minutkę może i szybko ląduje w szufladzie z wieloma innymi biegowymi rzeczami. Dlaczego zatem brak medali na mecie budzi aż takie kontrowersje?

Medal na zawodach biegowych już dawno przestał być MEDALEM, nagrodą tylko dla najlepszych, dla czołówki. W chwili obecnej pełni on inne funkcje.

Po pierwsze motywacyjną. Dla początkujących jest on prawdziwa nagrodą. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto się nie cieszył ze swojego pierwszego medalu otrzymanego za samo dotarcie do mety. Dokładnie. Może to faktycznie nie w porządku, że coś do tej pory zarezerwowanego dla elity, otrzymuje każdy komu uda się dotrzeć do mety. Jednak czy w erze kanapowców, siedzącego trybu życia, permanentnego modlenia się przed ekranem komputera, telewizora czy tabletu, samo dotarcie do mety nie jest już mistrzostwem? A może, tylko tak siebie tłumaczymy. Może jesteśmy już tylko wymoczkami, mięczakami, którzy oczekują uwielbienia za samą chęć ruszenia czterech liter sprzed telewizora? A może, cel (rozruszanie towarzystwa) uświęca środki (no niech już mają te swoje kawałki medalu).

Za siłą oddziaływania medalu jako „motywatora”, niech przemówią przykłady. Np. Korona maratonów polskich. Corocznie biegacze amatorzy trenują, męczą się i startują w zawodach by w dwa lata przebiec 5 maratonów. Co ich do tego pcha? Wyzwanie. Nagrodą za sukces jest MEDAL i to niezależnie od tego czy przebiegniesz te maratony poniżej 3h czy w 6h. Zatem co to za medal? Co to za nagroda? No to właśnie zależy od punktu widzenia. Dla jednych spełnienie marzeń, dla innych bezsensowne klepanie kilometrów. Ale czy Korona MP motywuje? I to jak.

Po drugie, medal to pamiątka. Mam takich medali kilkadziesiąt, ale o każdym z nich jestem w stanie opowiedzieć niezłą historyjkę. Gdy biorę dowolny z nich do ręki ożywają wspomnienia. Przypominam sobie nawet rzeczy, o których nie sądziłem, że będę pamiętał. Organizatorzy przecież chcą byśmy o nich nie zapomnieli. Często też medal rozdawany na mecie to już nawet nie medal, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Mamy do czynienia z podkowami, porcelanowymi stojakami czy figurkami. Super przykłady: krasnal z półmaratonu wrocławskiego. Czy to jeszcze medal, czy już tylko pamiątka?

Powyższe całkowicie usprawiedliwia amatora biegania, gdy powie: „chce na mecie dostać medala”.

Medal SMGS

Z drugiej strony czołówka zawodników stojąca na podium, też ma prawo do nagrody. Prawdziwej nagrody, a nie medali takich jak wszyscy. Co z nimi?

Z medalami, jest tak samo jak z koszulkami, które dostajemy w pakietach. Po kilkunastu startach, każdy ma ich  pełną szufladę. Ja osobiście, jak jej wybór, to kupuje pakiet startowy bez koszulki. Po co mi trzydziesta koszulka techniczna. Jest taniej. Bardzo często w pakietach startowych zagranicznych biegów po prostu nie ma koszulki. Chcesz, to kup. Przykładem z naszego podwórka są np. biegi na DFGB. Tam w pakiecie tez nie ma koszulki. Można ją dokupić extra i to wierzcie mi, wcale nie tanio.

Czy to właściwa droga? Chcesz medal w pakiecie, to go kup extra…

W tamtym roku opublikowano badania z których wynikało, że polscy biegacze zwracają baczną uwagę na zawartość pakietów startowych i bardzo często to  od ich zawartości uzależniają start w tym, czy innym biegu. Nie rozumiem. Po co komu trzydziesta koszulka? No właśnie, dla większości amatorów to nie trzydziesta koszulka czy medal, ale pierwsza, druga czy piąta… a to różnica.

W biegach ultra jest trochę inaczej. Mało kto zaczyna biegać od razu od ultra. Wiec, czy pomysł organizatorów Wawrzyńca się przyjmie? Zobaczymy za rok, dwa.

autor: Janusz

Zapraszam na jego stronę cojabiegam.pl 

Inne osoby czytały również:

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

18

Bez medalu ani rusz w 2016 r. również.

2016-12-28 19:12:43
runnerski-pl

18

Wygrywasz już ze mną? (nie ja to powiedziałem).

2016-04-28 08:28:23
runnerski-pl

18

Bez medalu ani rusz, mój ranking 2015 r.

2016-01-08 08:42:50
runnerski-pl

18

Historia pewnego wyprzedzania

2017-11-14 17:34:36
runnerski-pl

8

Aby biegać szybciej wiosną trzeba najpierw…

2017-11-08 18:47:12
runnerski-pl

8

W roli debiutanta.

2017-10-30 19:31:27
runnerski-pl

8

Wracam

2017-10-24 17:37:49
runnerski-pl

8

  • Malgorzata Wrzesinska

    🙂